RSS
sobota, 31 stycznia 2009
31.01.09 sobota
 

Pisze rzadko, obiecuje sobie robić to częściej a później dopada mnie zmęczenie itp. i tak wychodzi.


W każdym razie wieści z frontu są takie, że od 2 tygodni chorujemy. Najpierw ja zabolełam na grypę. Zmogła mnie z nóg 40 stopniowa gorączka. Słaniałam się na nogach, byłam ledwo żywa.

Po 4 dniach, gdy już odbiłam się od dna zachorowała Jagoda. Czyli powtórka z rozrywki: gorączka ale tym razem też i rozdzierające serce i skronie całonocne płacze. Odwiedziłyśmy lekarza. Nic nie przypisał, bo to w końcu infekcja wirusowa. W domu z J spędziłam prawie dwa tyg. Gdy wczoraj wyszłam pierwszy raz poczułam się jak wypuszczona z buszu, jakbym przyjechała z zagranicy. Jezu,otaczali mnie ludzie dorośli i na dodatek mówiący po polsku! :-)


Dzisiaj miałam wyjść ale nie wyszło, może jutro :-)

Gdyby tylko J wyzdrowiała do końca zaraz byśmy nawiedzili znajomych, jakąś galerie, Eduakado, cokolwiek.

Po pierwsze przez ten czas dużo pracowałam, za dużo, i to o dziwnych i niecywilizowanych porach.

Po drugie J znowu robi lwie sceny gdy wychodzę z domu, a ona zostaje z tata.

Po trzecie dużo się bawiłyśmy, byłam i jestem dumna z mojej kreatywności animacyjno-dziecięcej. Ostatni hit sezonu to ciąganie J siedzącej lub leżącej na kocu po całym domu. Jadą z nią oczywiście zabawki. W ruch poszła ciastolina, klocki, bazgranie kredkami, zrobienie dwóch punktów widokowych z których obserwowałyśmy posilające się sikorki. Wspólne gotowanie, przesypywanie zboża, mycie podłogi małym mopem, czytanie, dużo czytania.


Poza tym jestem w trakcje poszukiwania opiekunki do J. Dziadkowie mimo że są na emeryturze nie mają czasu, ponieważ zajmują się odpoczywaniem, drudzy mieszkają 150 km od nas. Nic to. Na razie przychodzi kilka dni w tyg moja kuzynka, ale pierwsze spotkanie już się odbyło, a drugie ma się odbyć w najbliższych dniach.


Dzisiaj też przeprowadziłam ostrą rozmowę z moim teściem na temat ciągłego, permanentnego i obrzydliwego powtarzania nam o drugim potomku. Cierpliwość ludzka ma do diaska jakieś kurna granice !!!


Do tego jeszcze, na deser serwuje mały przepisik. Produkuje to mleko dosyć często. Jest bardzo zdrowe i odżywcze. 


mleko jaglano amarantusowe,


¾ szklanki ugotowanej kaszy jaglanej,

¼ szklanki ugotowanych ziaren amarantusa, można też dodać poping

3 szklanki przegotowanej wody

szczypta soli,

szczypta czegoś słodkiego (miód lub cukier)

można tez trochę wani

wszystko zmiksować w blenderze,

przecedzić przez ściereczkę lub gazę

gotowe


ja robie z tego kaszkę, zupę i potrawki wszelkie :-)

22:22, pietrka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
29.12.08 poniedziałek
  Minęły bez kłótni przynajmniej w mojej rodzinie te święta ostanie. Następne za rok. Choinkę jako symbol pogańskiej kultury rozbierzemy pewnie za jakiś tydzień :-) Ładna nam wyszła w tym roku. Nie powiem. A J przestała już lizać i ssać choinkowe lampki, co nastręczało mi nie lada stresu. Na szczęście zrozumiała, że to nie jest smaczne :-)  Powrót do domu należał jak zwykle do przyjemności, tylko dlaczego tyle kurzu wszędzie. Psia kość!

**********************************

 Dziecko śpi słodko, Arek oddalił się na spotkanie o zamieszkach w Grecji, a ja w tym czasie spokojnie mogę popracować :-)

*********************************************************************************

Dzisiaj przepis na:

 

Mleko owsiane:


2 szklanki wody

½ szklanka płatków owsianych

½ szklanki wiórek kokosowych

szczypta soli + szczypta cukru


płatki i wiórki gotować 20 minut. Zmiksować. Dodać 2 szklanki wody i resztę. Odcedzić. Ja tą ostatnią operacje robię na nowej pieluszce.Przelać do dzbanka. Pić samemu (ja nie mogę - ocieka glutenem) lub dodawać do kaszek itp.)

21:36, pietrka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 grudnia 2008
25.12.08 czwartek
 

Święta, sręta, święta. Trochę u rodziny, trochę w domu. Jutro czeka nas kilkudniowy wyjazd do rodziny.

Mam nadzieje, że wytrzymamy ;-)

Dużo się działo, nie wiem o czym pisać, od czego zacząć na czym skończyć.

************************************************************************************************

Po 1. Dużo pracowałam i dało mi to wielką satysfakcje :-)

Wydałam w ramach Fundacji MaMa książkę Moniki Tutak i Mateusza Golla „O mamie, która połknęła budzik”. Autorzy są laureatami konkursu "Bajka dla MaMy", zorganizowanego przez Fundację MaMa i Wydawnictwo Dwie Siostry w 2007 roku.

 

Książeczka jest ambitną bajką dla dzieci. Zachwalam i polecam. Do kupienia na stronie

Fundacji MaMa www.fundacjamama.pl,

Mamy w centrum http://www.sklep.mamawcentrum.pl/product_info.php?products_id=1900,

Mufce,

Numery litery,

Szczotki pedzle

Jest to zabawna opowieść o tym, jak dzieci chciały pomóc spóźnialskiej mamie i co z tego wynikło...

Zobacz powiekszenie

Autorzy opowieści "O mamie, która połknęła budzik" przedstawiają historię zapracowanej kobiety, która zawsze się spieszy i wszędzie spóźnia. Jej dzieci - Gutek i Nutka - postanawiają coś z tym zrobić. Wrzucają jej do szklanki z sokiem swój mały budzik. Od tamtej pory mama wszystko robi na czas, ale... nie jest już tą samą osobą. Bajka mówi o przymusie bycia "idealną mamą". Z doświadczenia wiemy, że nie zawsze się to udaje.


************************************************************************************************

Po 2. Zrobiłyśmy z Derwiszka prezenty dla 250 samotnych rodziców, przeważnie matki ale kilku ojców też się znalazło, mieszkających w 7 warszawskich ośrodkach Monaru.

Prace nad paczkami trwały cały tydzień i rozdane były w kinie Muranów. Które kochamy, wielbimy i chronimy !!!

************************************************************************************************

Po 3. Dzisiaj moja młodsza siostra ma 28 urodziny i ściskam ją gorąco i serdecznie i mieszkańca jej brzucha niejakiego Franka również :-)

***********************************************************************************************

Po 4. Arek poszedł zabawić się z kumplami w Cyklozie i chwała mu za to. Ponieważ kontakt ze znajomymi ma, w przeciwieństwie do mnie, żaden. Do czego to doszło, żebym wyganiała partnera aby się chociaż raz w roku kompletnie zeszmacił !!!

***********************************************************************************************

Po 5. W grudniu spotkałam się z represjonowaną Iranką oczywiście spotkałam się w Polsce a represjonowana była w Iranie. Spędziłyśmy miłe chwile w Feminotece. Jednak na moje przewrotne pytania odpowiadała bardzo hmmm ogólnie np. czy w Iranie jest dużo apostatów i co się z nimi dzieje? Opowiedziała, że – owszem bardzo dużo. Są, żyją, mieszkają, lub wyjeżdżają, bo wiadomo czym taka publiczna deklaracja odważniaka grozi w realu. Dalej - co sądzi o moim pomyśle pojechania do Iranu i nakręcenia filmu o apostatach muzułmańskich oraz czy zna takowych usłyszałam zaprzeczenie i odradzanie. Jednak na pomysł kontynuowania projektu filmowego pt. „25 lat po rewolucji islamskiej” w 30 lat po rewolucji islamskiej stwierdziła, że to świetny zamiar. Jezu, od dzisiaj szukam histerycznie kasy .... O bogini muszę tam być w 2009 roku !!!

**********************************************************************************************

Po 6. Nie poszłam na debatę z Judith Okely, pomimo że notę o niej miałam zapisaną w kalendarzu i błagałam los aby zesłał mi opiekę do J. No i szlag to trafił ...

**********************************************************************************************

Po 7. Byłam u optometry na placu Zbawiciela niejakiego Ożoga, którego podziewam za stoicki spokój i brak zbędnych słów, a zasadzie żadnych oraz oczywiście wiedzę i doświadczenie. Na szczęście nie jest ze mną tak źle jak myślałam

*********************************************************************************************

Po 8. Czytałam ostatnio czyli wczoraj i przedwczoraj znakomitą książkę: „Ostatni wykład” Randego Pauscha i oświadczam z całym przekonaniem, że jest wspaniała !!! Niestety jestem niepocieszona, ponieważ przeczytawszy połowę musiałam ja oddać jako, że było to towar przeznaczony na prezent.

***********************************************************************************************

Po 9. J jest super kontaktowa i bardzo dobrze się dogadujemy. Hmmm chyba przestałam w końcu zrzędzić? W każdym razie mówi dużo i nawet wróciło do łaska dość długo nieużywane ale przez nas kochane słowo: PABUŁA. Nadal, mimo wielu interpretacji, nie wiemy co to do diaska znaczy :-)

***********************************************************************************************

Po 10. Zaraz idę strzelić sobie lampkę wina i rozsiąść się w fotelu z książka.

A jak już się te święta skończą to zamierzam wkleić tu niesamowite przepisy na różnego rodzaju mleka bez mleka domowej roboty ma się rozumieć. Na ich punkcje trochę mi odwaliło.

**********************************************************************************************

Po 11, którego miało nie być chciałam napisać co to J dostałą w prezencje od nas i rodziny swojego taty ale zdecydowałam się dla dobra ogółu nie ujawniać szczegółów :-)



 

20:56, pietrka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 grudnia 2008
23.11.08 niedziela
 

 W „Z dzieckiem w kinie” gramy Spotkania na krańcach świata Herzoga. Nie powiem, film był bardzo wciągający.  Zauroczyły mnie zdjęcia i zaskakujące obrazy wyjątkowych osób, które znalazły się nieprzypadkowo w tym a nie w innym miejscu na ziemi. Niestety po obejrzeniu pierwszych 20 minut J zaczęła eksplorować kino i chcąc niechcąca natknęła się na kącik dla dzieci, w którym to zaległa do końca seansu, niestety w moim towarzystwie. Z filmu nici, ale przynajmniej J się świetnie bawiła :-)

 

21:14, pietrka
Link Dodaj komentarz »
19.11.08 środa
 

Odstawiłam. Tak w końcu mogę napisać: odzyskałam piersi (tylko gdzie one teraz są? :-)! Wiem, zabrzmiało to jakbym skończyła z męką, przymusem i jeszcze tam nie wiadomo z czym. Nie, to nie tak. Te 14 miesięcy karmienia córki to był piękny okres w moim życiu. Naprawdę piękny. Nie porównywalny z żadną inną relacją wspaniały i bliski kontakt z dzieckiem. Chwile kiedy Jagoda jadła i patrzyła mi się głęboko w oczy, zostaną na zawsze w mojej pamięci. Nie żałuje dwu i pół miesięcznej walki o utrzymanie laktacji. Było warto. Wiem, że dzisiaj zrobiłabym to samo. Oczywiście, dzisiaj po 14 miesiącach karmienia wspominam ten czas wspaniale, tylko będą uczciwą należałoby też wspomnieć, że początki nie były łatwe tzn. pierwsze 4 miesiące życia J nie były jak bułka z masłem. Dziecko jadło co trzy godziny (a niektóre egzemplarze moich koleżanek domagają się żarcia nawet częściej), a ja często miałam potworne poczucie udupienia, przemęczenia, znudzenia, wyczerpania.

 

 

Ostawiałam 14 listopada. Nie mówiłam, nikomu. Nawet sobie :-) Miałam przekonanie, że gdy J zechce to dam ale ona nie chciała. Raz nawet, w kryzysowej sytuacji zaproponowałam ale odmówiła. Nie potrzebowała już. Była na ten czas bardzo dobrze przygotowana. Ja wydawało się też. I pomimo że cały proces trwał dugo, bez spinki, gdy już klamka zapadała było mi tak diabelnie przykro. Źle. Smutno. Przez kilka dni miałam totalne poczucie straty. Straty tych pięknych chwil. Żalu. Żalu za tym ,że już nigdy nie nakarmię tego dziecka. Inne być może będę karmić, ale tego nigdy !!! Wiedziałam co czuje rodzić gdy jego dziecko odchodzi z domu, dorośleje, usamodzielnia.

Ten proces zaczął się i już popłynie. Tak wiem, moje dziecko nie należy do mnie. Należy do świata, a mi z tym trudno dzisiaj.

 

Jo dzięki za wczorajszą rozmowę, która ukoiła moje złamane smutkiem i rozkminianiem serce.

20:03, pietrka
Link Dodaj komentarz »
18.11.08 wtorek

 

Odwiedziłyśmy dzisiaj z rana nową czteromiesięczną kumpelkę J o imieniu Bronka :-)

Bronka jest śliczną dziewczynką i rośnie jak na drożdżach. J podczas trzy godzinnych odwiedzin była tak podjadana kotami właścicieli, że nie chciała jeść i pić. Nie tylko żywe koty zwane zikami ja męczyły ale też drewniane i pluszowe. Od jakiegoś czasu zaczęła się trochę bać zwierząt. Szaleje na ich punkcie, drze się, wrzeszczy, piszczy, wzywa wszystkich świętych zików ale gdy taki stwór podchodzi nieruchomieje i szybko wpada w popłoch. Trzeba wtedy w mgnieniu oka podejmować akcje ratowniczą polegająca na wzięciu na ręce :-)

Bronka i jej rodzice b. dziękujemy za miłe przyjęcie :-)

 

W drodze powrotnej J padła, a ja dopiero w pół drogi zorientowałam się, że mam jakaś kartkę przyklejoną na oknie. Chciałam ją nawet zrzucić wycieraczką, bo ograniczała mi widoczności ale się nie dała. I dobrze, bo gdy stanęłam na światłach zobaczyłam, że to prezent od straży miejskiej w postaci mandatu za zaparkowanie w miejscu niedozwolonym :-/

 

20:01, pietrka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 listopada 2008
17.11.08 poniedziałek
 

Dzisiaj wyjechałam załatwić sprawy na mieście. Nie mogę powiedzieć jednak, że coś załatwiłam. Co za beznadziejny pech :-(

Po moim powrocie J cieszyła się jakbym wróciła z tygodniowej podróży, a nie było mnie zaledwie 4 godziny, a gdy mnie zobaczyła krzyknęła TATA!!! :-)

No tak, bo to tata wraca z pracy i na niego się czeka, a mama jest pod ręką i jest zawsze blisko.


Zawsze po powrocie albo jem razem z J albo uderzamy od razu w zabawę. Bardzo lubię wtedy te chwile, obie jesteśmy wygłodniałe swojej obecności.


Odkąd J zaczęła chodzić tak śmiesznie i słodko kiwa się boki. Wygląda jak mały miś. Chodzenie sprawia jej radość i nawet zaczyna już biegać. Najczęściej jednak głowa i tułów biegną szybciej niż nogi i wiadomo jak to się kończy. Gdybym tyle razy upadała dziennie na podłogę ile roczne dziecko na pewno byłabym nie źle pokancerowana.


Ostatnio J oprócz biegania i wkładania palców do kontaktu upodobała sobie grzebanie w pralce i wspinaczkę po fotelach i meblach. Oczy już same wędrują dookoła głowy.... Pomimo ciągłej uwagi śmiało mogę stwierdzić, że jest z nią mniej pracy niż wtedy gdy była niemowlakiem, a może miałam po prostu syndrom „pierwszego dziecka”. Z drugim pewnie będzie łatwiej :-)

 

Przed chwila oglądaliśmy w Wikipedia zdjęcia całkiem ładnego rumuńskiego miasteczka Timişoara. Arek podjarał się zdjęciami, a ja w tym czasie studiowałam ulotkę Angielski dla dzieci metodą Helen Doron. Nasza rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

Ar: Zobacz jakie piękne miasto, tu może będę miał pracę.

An: A może by ją tak zapisać

Ar: O jest piękna rzeka i ładne centrum, tu na pewno jest joga

An: I tak nigdzie nie pojedziemy, więc nie zamierzam nawet oglądać tych zdjęć

Ar: Jest nawet politechnika

An: Najbardziej to chciałabym zapisać ją na rytmikę

 

Tu nastąpił wspólny rechot .... :-)

 

20:37, pietrka
Link Dodaj komentarz »
15-16.11.08
 

Weekend był całkiem udany. Zapewne przez to, że udało nam się w końcu pogadać szczerze i uczciwie i wyjaśnić dlaczego jest źle i co zrobić aby było lepiej. Teorie mamy od lat opanowaną, zdecydowanie gorzej jest z praktyką.

Jedno jest pewne, że dziecko/dzieci robią różne rzeczy ze związkiem, nie zawsze pozytywne. Czasami frustracja spowodowana permanentnym brakiem czasu np. na rozrywkę powoduje zasypywanie się zbyt dużymi wymaganiami, złością i obopólnym zawiedzeniem.

Czasami też następuje tzw. zmęczenie materiału np. dzisiaj czuje, że z wielką chęcią bym gdzieś z J wyjechała np. na tydzień ... lub dwa.


Tak się też w ten weekend stało, że byliśmy świadkiem poruszającej mnie/nas kłótni naszych znajomych wychowujących czwórkę dzieci. Ci ludzie szczerze się nienawidzili, zaledwie jedna osoba wychodziła z pokoju, druga obmawiała pierwszą i tak w kółko. To był naprawdę przykry widok. Staraliśmy się nie komentować później między sobą tej paskudnej sytuacji życiowej naszych znajomych ale nie dało rady.... Jestem pewną, że też byłabym wk..na na wszystkich w koło, gdybym kiblowała 8 lat zajmując się domem i dziećmi....ech.

20:21, pietrka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 listopada 2008
14.11.08 piątek
 

Szukam funduszy na szkolenia już od miesiąca. Dzisiaj jestem w dole.

Pomimo wizyty moich rodziców, którzy zajmowali się J, nic nie zrobiłam na polu zawodowym :-(

Dołuje mnie to i jestem dzisiaj sobą szczerze zawiedziona :-(

23:08, pietrka
Link Dodaj komentarz »
13.11.08 czwartek
 

Urodziny Arka nie przebiegły w tak strasznym grobowym nastroju jak zazwyczaj, było nawet wesoło ale ... nie cieszył się z prezentu oraz dużych i bardzo dobrych lodów, które zakupiłam.

.......................................................

...................................

...................

.........

....

.

23:06, pietrka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38